Największe emocje wśród gości Andrzeja Stankiewicza w programie "7. dzień tygodnia" wywołała wypowiedź posła Konfederacji Bartłomieja Pejo. Jego zdaniem zachowanie polskiego prezydenta jest prawidłowe. — Państwo używacie często pojęć takich jak "przyjaciele z Ukrainy". Przyjaciele nie mordują, nie topią — stwierdził.
Po jego słowach w studiu zawrzało. Interweniował Andrzej Stankiewicz. — Uważajmy na język. Przodkowie przyjaciół, jeśli już. Obecnie Ukraińcy nie mordują, nie topią, nie gwałcą Polaków ani Polek — zwrócił uwagę.
— Obecnie Ukraińcy pod przewodnictwem Zełenskiego plują w twarz Polakom i nie ma czegoś takiego jak jedna prawda i druga prawda. Prawda jest jedna i do niej powinniśmy dążyć — odpowiedział Pejo.
Dalej ocenił, że słowa premiera w tej sprawie były skandaliczne. — Że "każdy ma prawo do swoich interpretacji". Jakich interpretacji? To jest prawda, nie interpretacja — mówił. Przerwał mu Robert Kropiwnicki z KO. — Mówimy o teraźniejszości, o przyszłości, a nie o tym, co było 80 lat temu — zwrócił uwagę. Pejo kontynuował jednak niewzruszony. — Poseł Biedroń też mówił o tym, że trzeba może pójść dalej, ja to tak zrozumiałem, może użyć jakichś argumentów, może zablokować jakąś pomoc Ukrainie — wskazał.
Poseł Konfederacji podkreśla, że wolałby wykorzystać kwestię pomocy Ukrainie. — I wolałby pan oglądać ruskie czołgi — spytał Kropiwnicki. — Nie wolałbym, bo Zełenski w końcu też musi się ugiąć i zrozumieć, że to my pomagamy — odpowiedział Pejo
Po jego słowach w studiu zawrzało. Interweniował Andrzej Stankiewicz. — Uważajmy na język. Przodkowie przyjaciół, jeśli już. Obecnie Ukraińcy nie mordują, nie topią, nie gwałcą Polaków ani Polek — zwrócił uwagę.
— Obecnie Ukraińcy pod przewodnictwem Zełenskiego plują w twarz Polakom i nie ma czegoś takiego jak jedna prawda i druga prawda. Prawda jest jedna i do niej powinniśmy dążyć — odpowiedział Pejo.
Dalej ocenił, że słowa premiera w tej sprawie były skandaliczne. — Że "każdy ma prawo do swoich interpretacji". Jakich interpretacji? To jest prawda, nie interpretacja — mówił. Przerwał mu Robert Kropiwnicki z KO. — Mówimy o teraźniejszości, o przyszłości, a nie o tym, co było 80 lat temu — zwrócił uwagę. Pejo kontynuował jednak niewzruszony. — Poseł Biedroń też mówił o tym, że trzeba może pójść dalej, ja to tak zrozumiałem, może użyć jakichś argumentów, może zablokować jakąś pomoc Ukrainie — wskazał.
Poseł Konfederacji podkreśla, że wolałby wykorzystać kwestię pomocy Ukrainie. — I wolałby pan oglądać ruskie czołgi — spytał Kropiwnicki. — Nie wolałbym, bo Zełenski w końcu też musi się ugiąć i zrozumieć, że to my pomagamy — odpowiedział Pejo
